niedziela, 2 marca 2025

Być sobą

Jaki można odnieść największy sukces w życiu?
Chyba... być sobą.

Wydaje się, że to jest takie łatwe i naturalne - że właściwie nic nie trzeba przecież robić. A jednak być sobą w tym tym świecie to jest naprawdę wielka sztuka. Bo ten świat ma względem mnie i Ciebie swoje oczekiwania - większość ludzi oczekuje, żebyś im "pasował", żebyś był jak oni, żebyś myślał i mówił jak oni, żebyś... 

Kiedyś byłem członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Nasz diecezjalny duszpasterz trochę pasjonował się psychologią i próbował to wykorzystywać podczas zajęć z nami. Na jednym ze zlotów bawiliśmy się w taką grę grupową - właśnie trochę psychologiczną - w której każdy miał na plecach przyczepioną kartkę papieru a inni podchodzili i coś tam do tej osoby pisali. Ja na swojej znalazłem: "Bądź taki, jak my, a nie inny". I zrobiło mi się naprawdę bardzo smutno, bo... nigdy nie potrafiłem. Nie chciałem być nimi - chciałem być sobą!

Taki ktoś, jak ja ma zawsze "deczko" przegwizdane w życiu. Bo nie spełnia oczekiwań. Bo nie mieści się "w ramkach". Bo nie pasuje do tego świata, do społeczeństwa. Bo jest... inny. Łatwo jest być zepchniętym wówczas na margines, wyśmiewanym, kopanym... Bycie innym, bycie sobą - często oznacza cierpienie, niezrozumienie, wyalienowanie - częściowe lub całkowite, A jednak pod wieloma względami można być szczęśliwym - właśnie dlatego, że jest się sobą. Nawet jeśli przez to ma się często ochotę... wypierdzielić na bezludną wyspę. 

 "Nie bądź w życiu aktorem, nie ucz roli się nowej..." - kołaczą mi się po głowie te słowa piosenki. Śpiewał ją taki nieznany ogółowi zespół, Hallelujah Country Band z Wrocławia. Taka efemeryda na polskiej scenie muzyki chrześcijańskiej. Trochę wyrywam je tu z szerszego kontekstu, ale właśnie one doskonale obrazują to, co chcę powiedzieć, czym chcę się podzielić.

Tego bycia sobą uczę się całe życie - i jeszcze nie do końca umiem. Nauczyłem się jednak nie oczekiwać po tym świecie zbyt wiele. Nie oczekuję, że odniosę w nim jakiś sukces, że spodobam się wielu, że zyskam popularność, uznanie i sławę. W gruncie rzeczy starczy mi w tym życiu moja "mała norka" i przynajmniej trochę ludzi wokół, którzy będą mnie rozumieć i akceptować takim, jakim jestem. To tak niewiele - a wszystko, czego mnie do szczęścia potrzeba. 

Nauczyłem się tego, by nie bardzo przejmować się tym, co kto o mnie sądzi, jak mnie postrzega. Jeśli mu nie pasuję, to "z Panem Bogiem" - może iść własną drogą, ominąć mnie i ja na pewno nie będę z tego powodu płakał, aby tylko zostawił mnie w spokoju. Ja nie muszę się ludziom podobać i nikt nie musi się ze mną zgadzać. Alleluja! Żyj i pozwól żyć! Ja lubię być sobą - więc pozwalam na to także innym. Rzecz tylko w tym, byśmy potrafili się wzajemnie uszanować - nie musimy się lubić, ale chociaż zostawmy się wzajemnie w spokoju. 

Niestety, akurat to nam tak często nie wychodzi - człowiek depcze po człowieku tylko dlatego, że jesteśmy od siebie różni, inni. Źle znosimy tą inność innych - i stąd się bierze ogromne zło na tym świecie. I cierpienie. Ja już nie próbuję się dopasowywać do tego świata i podobać innym - bo wiem, że to mi zupełnie nie wychodzi. Nie warto!

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Prawdziwy Polak" po polskiemu umi ;)

Jak to jest, że niejeden "prawdziwy Polak" zdaje się mieć poważne braki w znajomości... języka polskiego? Jeden z przykładów znale...