
Szczerość stanowi wielkie wyzwanie na tym świecie - jest wielkim wyzwaniem dla tego świata i wielkim wyzwaniem wobec tego świata. Chyba większość ludzi oczekuje szczerości od innych. Gdy spytasz: mogę być z Tobą szczery? usłyszysz pewnie zazwyczaj: tak, oczywiście. Alle gdy jesteś naprawdę szczery, to już nieraz wcale nie jest tak różowo. Prawda? Myślę, że każdy się o tym nieraz przekonał w swoim życiu - ja także.
Rzecz w tym, że gdy jesteśmy szczerzy, to ludzie często od nas słyszą coś, czego by słyszeć nie chcieli. Mnie także niekiedy trudno jest zdzierżyć czyjąś szczerość. Zwłaszcza, gdy ten ktoś przekracza pewne granice w tej szczerości. Bo niekiedy ludzie mówią szczerze rzeczy, które naprawdę nie powinny być powiedziane - bo kierują się błędnym myśleniem, ignorancja, uprzedzeniami, czy też po prostu brakuje im hamulców i ranią ludzi.
Muszę ze wstydem i pokorą powiedzieć: mnie także nieraz się zdarzało przekraczać te granice. Niejedno w życiu powiedziałem lub napisałem wprost co myślę. Szczerość? No, szczerość. Ale jednak nie było to wcale dobre. I z niejednego tego, co szczerze w życiu mówiłem, z czasem - nabywszy więcej mądrości i dystansu - równie szczerze się musiałem wycofać. Nieraz nawet chęci były dobre, ale... Znacie pewnie to porzekadło, że "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane", prawda? Prowadziłem już kiedyś bloga - i tam wszystko było szczerze, ale... nie wszystko dobrze. Bo... No, łatwo jest się samemu zagubić w swoim myśleniu, mieć się za bardzo mądrego i w ogóle. I łatwo też zapomnieć o tym, że drugi człowiek to także myśląca i czująca istota, która ma swoją wrażliwość.
Tak sobie myślę, że szczerość jest niezwykle ważna. Ale może przynieść naprawdę opłakane skutki, gdy nie mamy w sobie hamulców. Takimi hamulcami powinny być:
Pełna szacunku Miłość - żeby nasza szczerość była ukierunkowana na drugiego człowieka; by była budująca, nie rozwalająca; by służyła temu, co dobre. Patrzę na siebie samego i widzę, ile razy byłem szczery i nawet miałem rację, ale brakowało mi w tym miłości - i "rozjeżdżałem ludzi" jak walcem, wdeptywałem w ziemię. A przecież moje miłość, i prawda - w którą wierzyłem - i szczerość powinny podnosić, zachęcać, umacniać...
Pokora - bo przecież sami jesteśmy tylko ludźmi, i nie zawsze tak mądrymi, jak się nam zdaje. Łatwo jest się zachłysnąć własnym sposobem myślenia, własną mądrością, czy też... "mundrością". Chyba zbyt często zdarzało mi się w życiu zapominać, że nie jestem nieomylny i że niejedno mi można wytknąć i nawet... rozwalcować. Z punktu widzenia chrześcijańskiego: zbyt łatwo zapominamy, że sami jesteśmy mali i grzeszni. Tak często pouczałem innych, a sam... jeszcze częściej chyba "lądowałem z nosem przy ziemi".
Empatia - bo zawsze powinniśmy mieć serce i kalkulować, że mamy do czynienia z innym człowiekiem, być wrażliwym i w tej wrażliwości pamiętać i kalkulować wrażliwość innych. Bo co po prawdzie, jeśli walimy tą prawdą tak, że... przerażamy nią i sprawiamy, że ktoś czuje ból i kuli się? Ma to sens? Nie bardzo. Wiem to dobrze, bo często mi tej empatii i zrozumienia w życiu brakowało - z mojej strony!
Lubię być szczerym człowiekiem. Chociaż wcale nie jest to dla mnie łatwe. I lubię ludzi szczerych. Chociaż bywa to dla mnie cholernie trudne i gorzkie. Czasem "dostaję w łeb" taką właśnie szczerością bez hamulców. I jest to przykre. Bo... No właśnie: szczerym to trzeba umieć być! a nie być tak po prostu, bez względu na nic i nikogo wokół. Tego pewnie trzeba się uczyć całe życie i nigdy się może nie nauczyć tak do końca.
Chciałbym móc być zawsze szczerym - tak aż do "nagości" w pewnym sensie, by być zupełnie transparentnym dla ludzi. O ileż prostszy byłby świat i relacje między nami, gdybyśmy mogli i odważyli się być tak NADZY w tym świecie! Problem w tym, że ten świat - niestety - nie jest rajem i trudno sobie w nim na taką "rajską nagość" pozwolić. Bo... w szczerości odsłaniamy się także przed innymi, którzy nie zawsze potrafią się zachować taktownie. I nieraz będąc szczerymi, wystawiamy się także sami na "strzał", który może nas samych cholernie zaboleć, ta nasza "nagość" może zostać przez kogoś też wykorzystana przeciwko nam. Niestety, nigdy nie wiemy, co ktoś z tą naszą "nagością" uczyni I to jest cholernie smutne.