Cóż myśleć, gdy się widzi, jak...
chrześcijanie nienawidzą iście po pogańsku
a poganie kochają prawdziwie po chrześcijańsku?
Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"(Ewangelia Mateusza 7, 21 - 23, tłum. "Biblia Tysiąclecia")
![]() |
| Fot. Astrid Westvang / Flickr CC (BY-NC-ND 2.0) |
W swoim życiu poznałem wielu "chrześcijan"... bardzo paskudnych, których uczynki i słowa napełniają mnie tylko odrazą. I poznałem także ludzi niewierzących, lub wyznających zupełnie odmienną wiarę, a przy tym tak cudownych i szlachetnych, że zdają się być naprawdę jakby "z innego świata", czy wręcz jakby "z nieba". Porażające jest to, że nie podzielając wiary chrześcijańskiej, zdają się oni być naprawdę bliżej Boga, niż tzw.. "gorliwi chrześcijanie".
Podobno Mahatma Gandhi kiedyś powiedział: "Chętnie bym został chrześcijaninem, gdyby nie chrześcijanie" i ja go doskonale rozumiem. Jako wierzący mam nieraz ochotę uciekać od takich "gorliwych" jak najdalej - i to z głośnym okrzykiem przerażenia. Niestety, nie brakuje w Kościele ludzi, których ręce są wprawdzie nabożnie złożone do modlitwy, lub wzniesione w uwielbieniu dla Boga, ale którzy poza tym są naprawdę nieświęci, z dala od Boga - bo to wychodzi w życiu, w codzienności, w tym, jacy naprawdę są wobec innych.
Niestety, nie piszę tego tylko z obserwacji, ale i z własnego doświadczenia - bo sam na sobie tego zła doświadczyłem. Nieraz miałem okazję napisać do takich: wolę być wśród pogan, niż wśród takich "chrześcijan"! Bo naprawdę stokrotnie wolę! A u mnie to, co w sercu, to i na języku. Możliwe, że takie słowa są prowokacyjne... Bo chcę prowokować! Robię to zupełnie świadomie. Chcę prowokować do zastanowienia się i opamiętania. Mam nadzieję, że ktoś mądry... wyhamuje i przyjrzy się sobie i temu, co czyni! Nie wiem jednak, czy choćby raz to zadziałało... tak naprawdę.
Bo nieraz zadziałało - owszem - tak, jak... płachta na byka, wyzwalając tylko jeszcze większą wściekłość takich "bogobojnych" i większą falę oszczerstw, osądów i obelg względem mnie. "No i sam pokazujesz, że nie masz nic wspólnego z Bogiem" - czytałem o sobie nieraz w takich sytuacjach. - "Idziesz drogą potępienia, skoro tak dobrze ci wśród pogan i tak gardzisz chrześcijaństwem". Cóż, żadna z nich mnie nie dotknęła - bo nie mówiły nic o mnie, a wszystko o nich. I tylko nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać.
Możemy być bardzo pobożni...
Możemy dzień rozpoczynać i kończyć modlitwą...
Możemy być na każdym nabożeństwie - i w niedzielę i na co dzień...
Możemy mieć pełną szafę religijnych książek...
Możemy codziennie czytać z zachwytem Biblię...
Możemy...
Możemy...
Możemy...
Ale jeśli nie potrafimy być przy tym zwyczajnie, na co dzień, jak najlepszymi ludźmi, żyć i kierować się miłością i troską o drugiego człowieka, to... wszystko to na nic! Nic nie znaczy! Nie ma żadnej wartości, żadnego sensu! Ba! Może nieść więcej szkody, niż pożytku! Tak sobie myślę, że diabeł niczego tak bardzo nie kocha, jak "chrześcijaństwa" bez miłości i poszanowania dla innych.
W Biblii znajdujemy Chrystusa, który wzywa: CHODŹ ZA MNĄ!
Cóż to znaczy?
Czytaj Biblię? Pewnie tak. Jezus sam czytał Biblię (Stary Testament) i publicznie objaśniał.
Chodź do Kościoła? Pewnie tak. W pismach Nowego Testamentu znajdujemy do tego zachętę tak samo, jak i do zgłębiania Słowa Bożego.
Głoś prawdę? Na pewno!
Ale wszystko musi się zaczynać od miłości i na niej opierać! Bo Biblia mówi, że Bóg jest miłością i że tak umiłował świat, że posłał na świat Syna, Jezusa Chrystusa - a w rzeczywistości sam na ten świat zstąpił, bo to wszak druga osoba Boga w Trójcy Świętej Jedynego! - bo tak ten świat umiłował. Przeraża mnie więc, oburza, gorszy i zniechęca "chrześcijaństwo" bez miłości. Jako człowiek wierzący stokroć wolę miłość bez chrześcijaństwa, niż "chrześcijaństwo" bez miłości!
A Bóg? Może by pojąć, jak to Bóg postrzega, starczy poszukać w Biblii, co takiego mówił Jezus o... faryzeuszach. :(
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: "Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków". Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie.(Ewangelia Mateusza 23, 13 - 36, tlum. "Biblia Tysiąclecia")
"Groby pobielane"... "Chrześcijaństwo" bez miłości jest puste i martwe w środku! Bo to miłość ożywia i wypełnia prawdziwą treścią. Bez niej jest może jakąś filozofią, ale... Niejedna filozofia jest bardzo szkodliwa. Niestety, ale "chrześcijaństwo" bez miłości także jest bardzo szkodliwe! Cóż po czytaniu i słuchaniu wzniosłych słów, jeśli one nie pracują w sercu człowieka i nie przemieniają go? Możemy chłonąć słowa i znać je na pamięć, możemy być ochrzczeni i co niedziela chodzić do kościoła, i w ogóle być bardzo religijnymi... Ba! Możemy być nawet w swoim Kościele przywódcą duchowym, tzw. "duchownym" - księdzem czy pastorem! A w środku być martwi i spróchniali, jeśli brakuje w nas ożywiającej miłości!
Szatan kocha religię! Naprawdę! Martwą religię. Miłości zaś nienawidzi.
Bóg zaś jest Miłością i tej miłości uczy - gardzi zaś pustą religijnością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz